Piękny Chełm - czy go znacie?
Warszawa ma Pałac Kultury i Nauki a Chełm Górkę, zwień-
czoną niczym hełmem sakralnym kompleksem architekto-
nicznym bazyliki Narodzenia NMP. Z każdej strony mias-
ta, kościelne wieże i strzelista dzwonnica służą za wa-
biący podróżnych drogowskaz.
Przez z górą cztery dekady, po ostatniej wojnie jako
architektoniczny symbol miasta kreowano nie świątynię
na Górce, lecz sławetny Gmach PKWN. Chociaż pierwszy
rząd powojennej polski, nawet w niepełnym składzie,
urzędował w niedoszłej siedzibie Wschodniej Dyrekcji
Kolei Państwowych zaledwie kilka dni, to wystarczyło,
by zaliczyć Chełm w poczet stolic Polski. Przez lata
komunistyczne władze starały się na swój sposób odci-
nać kupony, ale bez specjalnego powodzenia. Chociaż od
tamtego czasu Gmach odarto z pekawuenowskiej tradycji,
to wciąż postrzegany jest on jako historyczne kurio-
zum, ale też znakomity przykład monumentalnej, między-
wojennej architektury. Słowem warto go odwiedzić.
Dla rasowych turystów i koneserów architektury na pew-
no większym przeżyciem będzie wizyta na Górce. Mogą
tam zwiedzić wzniesioną po beresteckiej wiktorii baro-
kową świątynię z kopią słynącej cudami ikony Matki Bos-
kiej Chełmskiej oraz ufundowanym przez króla Jana Kazi-
mierza antepedium, ilustrującym zwycięstwo naszych
wojsk nad siłami kozackiego hetmana Bohdana Chmielnic-
kiego. Na uwagę zasługuje też dzwonnica z urządzonym
w jej dolnej partii Mauzoleum Ofiar Hitlerowskiego Ter-
roru, Brama Uściługska czy też dawny pałac biskupów
unickich. Jeśli dodać do tego fakt, że miejsce to upo-
dobał sobie na swoją siedzibę książę halicko-włodzi-
mierski Daniel, to Góra Chełmska ma prawo być już po-
strzegana jako przestrzeń magiczna, przepojona histo-
rią, zderzającymi się przez wieki kulturami i ambicja-
mi politycznymi. W niewielu miejscach w Polsce jest to
do tego stopnia wyczuwalne i materialnie namacalne.
Z bazyliką NNMP konkuruje również barokowy
kościół pw.
Rozesłania św. Apostołów. Wzniesiony przez sławnego
Pawła Fontanę, słynie przede wszystkim freskami Józefa
Mayera, nadwornego malarza króla Augusta III oraz sny-
cerką lwowskiego rzeźbiarza
Michała Filewicza. Za spra-
wą obu tych artystów chełmski zabytek w swojej klasie
należy do najznaczniejszych w kraju. Mniej głośno nato-
miast o
kościele reformatów, prawosławnej cerkwi pw.
św. Jana Teologa czy unickiej kaplicy pw. św. Mikoła-
ja, w której obecnie mieści się dział Sztuki Dawnej
Muzeum Chełmskiego.
To samo muzeum zajmuje też dawny klasztor i Kolegium
Pijarów. Między innymi tak chełmian, jak i ich gości
przez lata prowokowała sztuką współczesną, znana już
nie tylko w kraju Galeria 72. Okazało się, że takie
miasto jak Chełm, przez z górą trzydzieści lat, potra-
fiło utrzymać i wzbogacać placówkę. Jej zbiorów mogą
pozazdrościć ośrodki mieniące się metropoliami.
Pierwszą chełmską atrakcją są i pozostaną, unikalne
w skali światowej, podziemia kredowe. Gospodarzom labi-
ryntu trudno już wymienić nacje, które gościły w kró-
lestwie Ducha Bielucha. Także głowy państw, ministrów,
dyplomatów czy uznanych przedstawicieli świata kul-
tury. W mieście nie wstyd już ich przyjmować, od kiedy
urządzono deptak na ul. Lwowskiej, uporządkowano pryn-
cypalną ul. Lubelską i centralny pl. Łuczkowskiego.
Przyjezdni wręcz nie
poznają Chełma, teraz z wybrukowa-
nymi staromiejskimi uliczkami, oświetlonymi stylowymi
lampionami, z zakamarkami, z których można podziwiać
wszystkie uroki miasta przyklejonego do Góry Chełms-
kiej. Wystarczy przyjechać, przysiąść, pokontemplować.
Pogranicze Wschodu i Zachodu wyzwala jedyną w swoim
rodzaju atmosferę.
www.dziennikwschodni.pl/